Przejdź do głównej zawartości

28 zł ratuje reputację

 Jedziemy na wesele

Ja - sukienka, buty, pełen makijaż - ogóle gotowa na wielkie wyjście.

Mąż - koszulka, krótkie spodenki, sandały - "Mamy do przejechania prawie 100 km, jest upał - przebiorę się na miejscu."

Wyjeżdżamy (dzieci zostają w domu z dziadkami i całym zestawem cioć i wujków - w sumie 8 opiekunów), sprawdzamy czy jest koszula, garnitur, krawat, prezent i wszystkie inne niezbędne rzeczy.

Jedziemy, podróż mija spokojnie, nawigacja ciągnie jakąś dziwną trasą, ale za to są ładne widoki, wyświetla się komunikat: za 10 km dojedziesz do celu i nagle... "kurka wodna buty!!!" (cytat oczywiście nie jest dosłowny :) )

Wyjścia, jak z każdej sytuacji,  są co najmniej dwa:
1. powrót do domu po buty - ale wtedy zamiast na 15 -tą będziemy na 18-tą
2. kupić buty na miejscu - niby nie problem, ale... tak jak z każdej sytuacji są co najmniej dwa wyjścia, tak zawsze znajdą się ze dwa problemy:
1. to jest wioska, a jest sobota godzina 14.30
2. potrzebujemy buty w rozmiarze 46

Nie chcąc przegapić ślubu przyjaciółki wybieramy wariant drugi - jedziemy szukać sklepu. Zgodnie z niezastąpionym google w "mieście" jest galeria, która jest w sobotę otwarta o tej porze. Podjeżdżamy a tam galeria w której są tylko dwa sklepy - Tesco i Chiński Market (a Chińczycy raczej niscy i nogi też nieduże mają)

Wchodzimy do Marketu - jakość butów w tym momencie nie gra roli, wszystko będzie lepsze od sandałów do garnituru. 
- "W czym mogę pomóc"
- "Jakie są największe buty nadające się do garnituru"
- "45"
- "Przymieżymy"
Dostajemy, a właściwie mąż dostaje, dwie pary - przymierza, ale... pięta jakoś nie chce wejść, zostaje gdzieś na zewnątrz.
- "Czy jest tu jeszcze jakiś inny sklep"
- "Tak, ale w sobotę tylko do 13-tej, a jest 14.40. Państwo na wesele?"
- "Tak - zaczyna się za 20 minut."
Koniec. Pójdzie w klapkach, przynajmniej inni będą mieli niezłą zabawę.
Nagle Pani przynosi jeszcze jedną "45", ale jakoś trochę większą.
Przymierza, trochę ciasne, ale noga weszła!!!
- "Bierzemy!!!"
Męska godność uratowana.

Co warto podkteślić:
- buty były w promocyjnej cenie -28 zł!!! (tak, tak nie pomyliłam się 28 zł a nie 280 zł) 
- wyglądały tak samo jak te za 280 zł
- przetrwały całą noc
- mimo, że były trochę za małe, dało się w nich tańczyć
- nie przegapiliśmy ślubu przyjaciółki - a to najważniejsze






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kubuś Puchatek i Przyjaciele. Wielka Księga Opowieści.

      "Już pora wstać wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów. Miły, okrągły, puchaty, bo to jest mój Kubuś, Puchatek Kubuś..." Kto z nas nie zna Misia o Bardzo Małym Rozumku , o którym jest przytoczona powyższa piosenka?

Dziecko na warsztat - Geografa

      W styczniowej edycji Dziecka na warsztat króluje geografia . Na początku (we wrześniu) sądziłam, że będzie to dla mnie jeden z najłatwiejszych tematów, jednak gdy przyszło do przygotowywania zajęć dla dziewczynek okazało się że temat jest bardzo obszerny i trzeba zdecydować się na jakiś jego wycinek. Tylko jaki? Należę do osób niezdecydowanych i wolę jednak narzucone tematy :)

Słodki smak dzieciństwa - szyszki

     Jedliście w dzieciństwie słodziutkie szyszki zrobione z dmuchanego ryżu i krówek ? Ja jadłam i doskonale pamiętam nie tylko ich smak, ale także przepis znajdujący się w książce o domowym przedszkolu. (Mam duży problem ze zlokalizowaniem tej książki, ale jak mi się uda to dołączę w tym miejscu jej zdjęcie).

Plastusiowy pamiętnik

     Mała Ania jedzie do Warszawy z rodzicami i nie spodziewa się, że w czasie tej podróży pozna małego ludzika z plasteliny, który będzie jej towarzyszył przez wiele następnych lat.

Dziecko na warsztat - Pogoda

             Nowy rok szkolny, nowe wyzwania, nowa edycja Dziecka na warsztat! Gdy pojawiła się informacja o zapisach do kolejnej, trzeciej już edycji, Dziecka na warsztat, nie zastanawialiśmy się ani chwili. W tym roku dziewczynki są już nieco starsze, Myszka wykazuje coraz więcej chęci do współpracy więc mam nadzieję, że będziemy się dobrze bawić i przy okazji dziewczynki się czegoś nauczą, ja pewnie też.

Tworzymy kolory

     Wczoraj moje dzieci, a szczególnie Myszka przechodziły same siebie. Od rana były piski, krzyki, bicie i dokuczanie biednemu Fiodorkowi (naszemu kotkowi).  Myszka chyba przechodząc rano ze swojego łóżka do mojego wstała lewą nogą. Puki jedna rozrabia to da się to jakoś ogarnąć, ale jak razem zawiążą wspólny front przeciwko mamie, a zdarza się to coraz częściej, to już jest koniec świata.

Malowanie bibułą

     Tworzymy. Nadal tworzymy i bawimy się kolorami. Pamiętacie nasze malowanie rozpuszczonymi farbami ? Zastanawiałam się czym mogłybyśmy zastąpić farby? Czym mogłybyśmy jeszcze malować za pomocą wody? Bibuła! Bibuła puszcza kolor dużo szybciej niż farby, wystarczy kilka kropel wody i może powstać piękny, kolorowy obraz.

Musisz urodzić

           Rozmawiamy czasem z Myszką na różne poważne tematy. Właściwie to nasza rozmowa wygląda przeważnie tak, że ja prowadzę monolog a Myszka przytakuje. Opowiadam jej o tym, że dzieci rodzą się z brzuszka i o tym, że ja jej nie nosiłam w brzuszku, ale zawsze miałam ją w serduszku.

Wystrzałowo - Sylwestrowo, czyli tworzymy fajerwerki

     Kolejny rok dobiega końca. Wiem, że zabrzmi to bardzo banalnie, ale nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Dopiero świętowaliśmy nadejście 2016 roku, a już nadszedł czas aby go pożegnać.

Spoza tęczy - rozpoczynamy naukę czytania na różowo

      Stało się! Rozpoczynamy! Rozpoczynamy nie tylko kolejny projekt - Spoza tęczy , ale także naukę czytania. Myszka, już od jakiegoś czasu wspomina, że chciałaby się nauczyć czytać. Nie wiem na ile jej wystarczy zapału, ale postanowiłam kuć żelazo póki gorące i przynajmniej spróbować zacząć ją uczyć. A że w projekcie pierwszym kolorem jest różowy, rozpoczynamy naukę czytania na różowo.

Facebook