Przejdź do głównej zawartości

Wielka księga przygód - Kraina Lodu


        Zachwyt Krainą Lodu ogarnął świat już trzy lata temu. Film o przygodach Elsy i jej siostry Anny znały nie tylko dzieci, ale także dorośli, a gadżety z podobiznami sióstr i sympatycznego bałwanka Olafa okupowały sklepowe półki. 


     Tym dziwniejszy wydaje się fakt, że my poznaliśmy Krainę Lodu dopiero około pół roku temu. Jakoś udało nam się uchować, mimo otaczających nas z każdej strony drobiazgów z wizerunkiem Elsy. Dziewczynki jakoś specjalnie nie interesowały się zimową księżniczką, wolały Peppę i Spajdermena. 

     Nadszedł jednak czas, gdy i u nas pojawiła się Elsa, jednak nie skradła serc dziewczynek od pierwszego wejrzenia. Przy pierwszym oglądaniu bajki Kruszynka zasnęła, a Myszka była bardzo wstrząśnięta śmiercią rodziców głównych bohaterek. Przez cały film pytała, gdzie są rodzice i dlaczego nie wrócili, żałowałam wówczas, że najpierw sama nie oglądnęłam tego filmu. Znając podejście Myszki do braku rodziców pewnie bym jej go nie pokazała.

    Czas jednak mijał, a Myszka jakoś pogodziła się z  filmowymi wydarzeniami i poprosiła o ponowne włączenie bajki. Tym razem dostrzegła już inne jej walory, takie jak piękna zimowa sceneria, urzekające piosenki oraz najważniejszy jej przekaz - siostrzaną miłość.  Nawet Kruszynce się spodobało i zapałała wielką sympatią do Olafa.

    Gdy otrzymałam propozycję recenzji książki Wielka księga przygód - Kraina Lodu nie zastanawiałam się ani chwili, wiedziałam, że dziewczynki nie darowałyby mi gdyby ta pozycja nie znalazła się na ich półce.

     Kiedy zobaczyły książkę po otwarciu przesyłki najpierw było wielkie WOW, a później totalny brak zainteresowania i odłożenie jej na bok. Okazało się bowiem, że publikacja nie ma ani jednej ilustracji. Szczerze mówiąc mnie także bardzo to zdziwiło, szczególnie, że książki wydawnictwa Egmont przeważnie okraszone są pięknymi, bajkowymi obrazkami. A tu nagle książka o ulubienicy dzieci na prawie 300 stron, nie ma ani jednego rysunku. 

     Książka przeleżała pół dnia na półce, ale dostałą drugą szansę (podobnie jak film) u schyłku dnia, gdy nadszedł czas spania i wieczornej lektury. Wówczas ilustracje i tak przestają mieć znaczenie. 

     Wielka księga przygód - Kraina Lodu zawiera trzy opowiadania. Pierwsze z nich, zajmujące mniej więcej połowę objętości książki to historia Elsy i Anny znana z filmu. Opowiadanie o prawdziwej miłości, ale nie takiej gdzie na końcu księżniczka znajduje swojego księcia z bajki, tylko takiej bardziej realnej, jednej z niewielu miłości, która faktycznie może być miłością na całe życie - miłości siostrzanej. Piękna, wzruszająca historia, która mimo że oglądałam wcześniej film chyba ze trzy razy, co chwile odkrywała przede mną nowe emocje i szczegóły, na które w ogóle nie zwracałam uwagi w trakcie oglądania ekranizacji bajki. 

     Kolejna opowieść "Duchy Arendelle" trzyma w napięciu do ostatniej strony. Okazuje się, że zamek w którym mieszkają siostry kryje wiele tajemnych przejść i korytarzy z których dochodzą różne odgłosy. Gdy księżniczki chcą to sprawdzić znajdują w nich ślady stóp i nie są to ludzkie stopy. Czy w zamku straszy? Czy duchy na prawdę istnieją? Gdyby problemów z tajemniczymi zjawami było mało to jeszcze każda z sióstr planuje przygotowanie dla tej drugiej przyjęcia niespodzianki, co usilnie próbują utrzymać w tajemnicy. Nie wiedząc nawzajem o swoich zamiarach wybrały dokładnie tę samą datę przyjęcia. 

    Trzecia, ostatnia historia, to zabawna przygoda Olafa, który chcąc pomóc Kristoffowi i zapewnić mu wolny dzień, aby mógł wybrać się na piknik z Anną, postanawia zostać Zastępcą Oficjalnego Dostawcy Lody w Arendelle. Wyniknie z tego wiele dowcipnych sytuacji, choć Kristoffowi nie będzie do śmiechu.

      Brak ilustracji, który początkowo wzięliśmy za minus książki ostatecznie okazał się jej plusem. Dzieci mogą rozwijać swoją wyobraźnię i same tworzyć obrazy czytanych historii, a dodatkowo podczas wieczornego czytania moje dziewczynki nie wstawały co chwilę z łóżka żeby zobaczyć co jest na ilustracji tylko mogły się skupić na tekście, wyciszyć i w efekcie szybciej zasnąć.



       Uważam, że w czasach zalewających nas zewsząd gadżetów, lalek i innych niepotrzebnych dupereli z wizerunkiem Elsy i pozostałych bohaterów Krainy Lodu książka jest obowiązkową pozycją na półce każdej fanki sióstr z mroźnej krainy. 


Tytuł: Wielka księga przygód - Kraina Lodu
Autor:  Elizabeth Rudnick, Sarah Nathan, Sela Roman 
Wydawnictwo: EGMONT
Rok wydania: 2016
Ilość stron: 264

Rozmiar: 16 x 20




Komentarze

  1. Widzę ją już na kolejnym blogu, muszę przyjrzeć się tej książce w księgarni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dziecko już kocha Elsę to polecam pozycję, jeśli nie bardzo, to lepiej się nad kupnem zastanowić.

      Usuń
  2. My krainę lodu pierwszy raz obejrzeliśmy może ze dwa miesiące temu dopiero:P szczerze, to nie urzekła mnie jakoś specjalnie. Król Lew to jest baja:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jak większość. Nawet moi rodzice nie polubili jej od razu, ale mus oglądać, by odpowiadać dzieciom na pytania z nią związane :)

      Usuń
  3. U nas książki to super prezent. Czytamy obowiązkowo każdego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak my, zresztą jako dziecko miałam podobnie :)

      Usuń
  4. Muszę zakupić podopiecznej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas Kraina lodu póki co nie wzbudza zainteresowania córeczki. Moja 2,5-latka zdecydowanie woli Peppe w wersji angielskiej

    OdpowiedzUsuń
  6. O coś dla mojej córci. Ona kocha wszystko z krainy lodu. Zapraszam cię również na mojego bloga

    OdpowiedzUsuń
  7. axolotl agent thomas nadchodzi
    yvrooc ot ykhsol
    https://rule34.xxx/index.php?page=post&s=view&id=2760197

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dziecko na warsztat - Doświadczenia

     Listopad upłynął nam pod znakiem doświadczeń. Obserwowaliśmy reakcje chemiczne, uczyliśmy rodzynki skakać, zmiękczaliśmy jajko, bawiliśmy się kolorami i ogniem... a wszystko to w ramach kolejnej odsłowny Dziecka na warsztat.

Piasek kinetyczny

      Moje dziewczynki, jak chyba większość dzieci, bardzo lubią bawić się piaskiem . Robić babki, budować zamki , a najbardziej to chyba po prostu przesypywać go z naczynia do naczynia. W zimie, nawet takiej ciepłej jak tegoroczna (pomijając oczywiście te kilka dni mrozu, to u nas temperatura cały czas jest dodatnia) nie chodzimy jednak do piaskownicy. Ale nie trzeba przecież wcale wychodzić na zewnątrz żeby móc pobawić się piaskiem.

Kubuś Puchatek i Przyjaciele. Wielka Księga Opowieści.

      "Już pora wstać wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów. Miły, okrągły, puchaty, bo to jest mój Kubuś, Puchatek Kubuś..." Kto z nas nie zna Misia o Bardzo Małym Rozumku , o którym jest przytoczona powyższa piosenka?

Postanowienia noworoczne

       Rzucę palenie.      Schudnę.      Znajdę lepszą pracę.      Zacznę oszczędzać.      Będę się zdrowo odżywiać.      Wyjadę w podróż marzeń.      Będę lepszym człowiekiem.      Będę mieć zawsze posprzątany dom.      Więcej czasu poświęcę bliskim.      Zapiszę się na siłownię.

Słodki smak dzieciństwa - szyszki

     Jedliście w dzieciństwie słodziutkie szyszki zrobione z dmuchanego ryżu i krówek ? Ja jadłam i doskonale pamiętam nie tylko ich smak, ale także przepis znajdujący się w książce o domowym przedszkolu. (Mam duży problem ze zlokalizowaniem tej książki, ale jak mi się uda to dołączę w tym miejscu jej zdjęcie).

Dziecko na warsztat - Matematyka

      Matematyka - królowa nauk . Nie mogło jej więc zabraknąć także w Dziecku na warsztat.  

Dziecko na warsztat - Astronomia

     Październikowe Dziecko na warsztat przeniosło nas do gwiazd. Bawiliśmy się astronomią , a głównie planetami. Co najważniejsze na zabawie się nie skończyło, Myszka potrafi wymienić większość planet, wiele w prawidłowej kolejności, wie na której z nich mieszkamy i że wszystkie planety krążą w okół Słońca.

Świąteczne ciasteczka

źródło      Święta coraz bliżej, czas zatem zabrać się za świąteczne wypieki. U nas w domu kruche ciasteczka rozchodzą się jak przysłowiowe świeże bułeczki więc musimy mieć spory ich zapas.

Wystrzałowo - Sylwestrowo, czyli tworzymy fajerwerki

     Kolejny rok dobiega końca. Wiem, że zabrzmi to bardzo banalnie, ale nie mam pojęcia kiedy to zleciało. Dopiero świętowaliśmy nadejście 2016 roku, a już nadszedł czas aby go pożegnać.

Dziecko na warsztat - Szkło

      W listopadzie tematem przewodnim twórczego wydania Dziecka na warsztat było szkło . Początkowo długo się zastanawiałam co mogę zrobić z dziewczynkami, ale ostatecznie stworzyłyśmy całkiem sporo fajnych rzeczy.

Facebook