Przejdź do głównej zawartości

Ratuj króliczki!


     Lubicie gry planszowe? My bardzo! Od dziecka spędzałam z rodzicami dużo czasu przy Chińczyku, Grzybobraniu czy Skaczących czapeczkach. Do czasu pojawienia się w naszym domu dzieci przynajmniej kilka razy w tygodniu umilaliśmy sobie wieczory grając w Eurobiznes czy Kolejkę.


     Z dziewczynkami też próbowaliśmy już kilku gier, jedne podobały się im bardziej, inne mniej, przy jednych potrafiły się skupić przy innych nie, ale przy żadnej nie potrafiły spędzić tyle czasu co przy naszej najnowszej zdobyczy! Gra Ratuj króliczki, bo o niej mowa, z serii Zagraj ze mną, którą wypuściło wydawnictwo Egmont jest rewelacyjna! 

     W pudełku znajdziemy:
- przestrzenną planszę w kształcie króliczej norki
- 20 drewnianych króliczków z filcowymi uszkami
- dużą, drewnianą, kolorową kostkę




     Króliczki bawią się w swojej norce, gdy nagle zaczyna padać deszcz, który zalewa ich domek. Naszym zadaniem jest pomoc króliczkom w wydostaniu się z norki zanim deszcz zmoczy ich mięciutkie futerka. 


     Gra jest bardzo prosta. Po każdym rzucie kostką odnajdujemy na planszy wyjście z norki w tym samym kolorze. Jeśli wyjście jest puste - wstawiamy do niego królika ze środka norki, natomiast jeśli w dziurze jest już królik - ratujemy go, stawiając na stole przed sobą. Na kostce jest 5 kolorów, na szóstym polu znajduje się podobizna królika, jeśli ją wykulamy od razu ratujemy królika ze środka norki. Wygrywa ten z graczy, który zdołał uratować najwięcej króliczków.  Grę można sobie też nieco utrudnić - gdy na kostce wypadnie królik, zamiast brać króliczka z norki odstawiamy tam ponownie jednego z uratowanych wcześniej przez nas królików.



     Zasady są na tyle proste, że nawet nieco ponad dwuletnie dziecko powinno sobie z nimi poradzić bez problemu. Co prawda gra jest przeznaczona dopiero dla dzieci od 3 roku życia, ale podejrzewam, że wiąże się to bardziej z niebezpieczeństwem, iż maluch wsadzi króliczka do buzi niż z trudnością gry. 


     Moje dziewczynki są zachwycone grą. Nawet Kruszynka, która jak wiecie nie grzeszy cierpliwością, potrafi rozegrać trzy partie pod rząd! Dla niej to naprawdę duży wyczyn - usiedzieć spokojnie na miejscu przez około pół godziny i skupić się na tym co robi. Jeśli Mała zaczyna się wygłupiać i traci koncentrację wystarczy jej powiedzieć żeby się pospieszyła, bo króliczki mokną i trzeba je szybciutko ratować. Kruszynka od razu wraca do gry, a gdy tylko uda się jej uratować króliczka z norki, przed odłożeniem go na stół, najpierw zawsze go przytula.  Może to świadczyć tylko o jednym - gra jest naprawdę rewelacyjna!  I podoba się nie tylko dziewczynkom, to świetna rozrywka dla całej rodziny. Kruszynka wytrzymuje trzy rozgrywki, ale z Myszką potrafimy grać o wiele dłużej. Gramy i super się przy tym bawimy! Czasami zdarza się tak, że rodzice bawią się z dzieckiem w coś co podoba się dziecku, ale im nie sprawia przyjemności. Z tą grą jest zupełnie inaczej, bardzo chętnie gramy w nią także my, dorośli (nie tylko rodzice, ale także babcia, dziadek, ciocia), często sama wyciągam grę i pytam dziewczynek czy ze mną zagrają :)

     W trakcie gry okazało się, że z Kruszynki to jest mały spryciarz i kombinator. Gdy na kostce miała na przykład kolor czerwony, a czerwona dziurka była akurat pusta, Mała, myśląc że nikt nie widzi, odwracała kostkę na taki kolor, w którym był króliczek! 



     Gra Ratuj króliczki to przede wszystkim świetna rodzinna rozrywka, wzbudzająca wiele pozytywnych emocji, ale także niesamowity trening cierpliwości, koncentracji i spostrzegawczości! Dodatkowo dzieci uczą się przestrzegania reguł, wygrywania jak i przegrywania, rozpoznawania kolorów, liczenia oraz ćwiczą koordynację wzrokowo - ruchową




     Polecam grę każdemu, kto chce spędzić czas z rodziną w niebanalny sposób. Ciekawa, wciągająca, emocjonująca rozrywka gwarantowana!

Komentarze

  1. Ja też lubiłam gry planszowe, zwłaszcza w towarzystwie rodziców, cioć, wujków. Mogłam spokojnie skopiować Twój pierwszy akapit, bo Grzybobranie, Skaczące czapeczki i Bankrut (wersja Eurobiznesu) to moje ulubione z dzieciństwa :) A Kolejka też była u nas w rodzinie rozgrywana przed pojawieniem się Tygrysa.
    Króliczki wyglądają zachęcająco. Nie mogę się doczekać jak będziemy grać z Synkiem. Mam nadzieję, że polubi planszówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas ostatnio pojawiły się Alternetywy 4, ale nawet nie mamy czasu żeby je porządnie rozgryźć, a co dopiero spokojnie pograć :)

      Usuń
  2. Nie no jestem zachwycona. :D Moją ulubioną grą z dzieciństwa było ,,Grzybobranie" <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Również jestem pod wrażeniem! Świetna gra!

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm...ciekawa gra...mój syn tez ma niewiele ponad dwa lata, ale właśnie z tą cierpliwością przy graniu krucho...ciekawe czy dałby rade i by go zainteresowała? Musze grę zapamiętać, przed świętami to już pewnie odpuszczę, bo prezenty kupione (przynajmniej w założeniu lista zamknięta), ale zaszalejemy w Nowym Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruszynka potrafi się skupić przy niej choć na chwilę, co prawda ma już prawie 3 latka, ale dla niej to duży wyczyn.

      Usuń
  5. Jestem jak najbardziej za grami planszowymi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje dzieciństwo jakoś nie kojarzy mi się z planszówkami - chyba jedynie stary, dobry Monopol pamiętam, wiec będę musiała sobie przy Bąblu pewne sprawy odświeżyć ;) Króliczki bardzo sympatyczne i zachęcające do rodzinnej rozrywki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jest zdecydowanie więcej gier niż w czasach mojego dzieciństwa i dużo trudniej jest dokonać wyboru odpowiedniej gry. Ale Króliczki są świetne!

      Usuń
  7. ŚLiczne! Przede wszystkim śliczne są te króliczki :) Uwielbiamy gry planszowe co jest widoczne również na naszym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaka fajna! chyba wpisze na listę prezentów pod choinkę :-) :-*

    OdpowiedzUsuń
  9. no proszę i już pretekst by spędzić z dzieckiem troche czasu

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa gra ale najważniejsze że można czas wspólnie z rodzinką spędzić;}.

    OdpowiedzUsuń
  11. idealna gra dla nas, dla 4latka, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama bym w nią pograła :) Kocham planszówki wszelkiej maści :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie grałam, nie znam, ale wieczory są tak długie, żeby się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  14. AWWWW!!! Też chcę uratować króliczki!:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, gra jest od 3 lat, ale górnej granicy wieku nie ma :)

      Usuń
  15. Genialna gra :) już gdzieś ją widziałam. Ja w dzieciństwie non- stop grałam w chińczyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jeszcze jakiś czas temu graliśmy w chińczyka, ale wersja dla 6 osób zajmowała nam minimum 3 godziny więc teraz kiepsko jest z czasem :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kubuś Puchatek i Przyjaciele. Wielka Księga Opowieści.

      "Już pora wstać wyruszyć z domu, przyjaciela spotkać znów. Miły, okrągły, puchaty, bo to jest mój Kubuś, Puchatek Kubuś..." Kto z nas nie zna Misia o Bardzo Małym Rozumku , o którym jest przytoczona powyższa piosenka?

Iluzje optyczne

       Dziś w ramach Piątków z eksperymentami nie będzie typowych doświadczeń, zamiast tego będziemy sprawdzać jak bardzo nasz wzrok może się mylić.  Zapraszamy na kilka iluzji optycznych.

Dziecko na warsztat - Geografa

      W styczniowej edycji Dziecka na warsztat króluje geografia . Na początku (we wrześniu) sądziłam, że będzie to dla mnie jeden z najłatwiejszych tematów, jednak gdy przyszło do przygotowywania zajęć dla dziewczynek okazało się że temat jest bardzo obszerny i trzeba zdecydować się na jakiś jego wycinek. Tylko jaki? Należę do osób niezdecydowanych i wolę jednak narzucone tematy :)

Plastusiowy pamiętnik

     Mała Ania jedzie do Warszawy z rodzicami i nie spodziewa się, że w czasie tej podróży pozna małego ludzika z plasteliny, który będzie jej towarzyszył przez wiele następnych lat.

Matematyka czasu

     Matematyka czasu - przyznam szczerze, że długo zastanawiałam się jak ugryźć ten temat żeby zaciekawić dziewczynki, a jednocześnie nie bawić się tradycyjnym zegarkiem. Wydawało mi się, że poznawanie zegara nie zainteresuje zbytnio moich dzieci. 

Wachlarz z piórek DIY

Wachlarz z piórek DIY         Wachlarz z piórek DIY zrobiłyśmy z dziewczynkami w ramach przygotowania lekcji dla trzeciej klasy o uczuciach i Japonii. 

Czytam sobie

      Wybór pierwszych książek dla dzieci do samodzielnego czytania jest niezwykle istotny. Ważne jest, aby dziecko, nie zniechęciło się do czytania, a wręcz przeciwnie, by odczuwało radość i satysfakcję, że potrafi już samo przeczytać książkę i chciało ciągle doskonalić tę niezwykle ważną umiejętność.

Słodki smak dzieciństwa - szyszki

     Jedliście w dzieciństwie słodziutkie szyszki zrobione z dmuchanego ryżu i krówek ? Ja jadłam i doskonale pamiętam nie tylko ich smak, ale także przepis znajdujący się w książce o domowym przedszkolu. (Mam duży problem ze zlokalizowaniem tej książki, ale jak mi się uda to dołączę w tym miejscu jej zdjęcie).

Dziecko na warsztat - Układ oddechowy

      To już ostatnia odsłona Dziecka na warsztat. W tym miesiącu każdy sam mógł sobie wybrać temat. W pierwotnej wersji chciałam omówić z dziewczynkami kilka układów ludzkiego ciała, bardzo je interesuje to co mają w sobie, ale pogoda była taka ładne, że czasu wystarczyło nam tylko na układ oddechowy .

Detektyw Pozytywka

        Nowa seria ćwiczeń na tablicę interaktywną z genial.ly właśnie pojawia się na blogu - nasze lektury .  Mam nadzieję, że chętnie będą z niej korzystali nauczyciele klas początkowych, a także rodzice, którzy będą chcieli przybliżyć swoim pociechom klasykę literatury dziecięcej.

Facebook